Song of Ice and Fire

Czytałem dziś reckę erpega powstałego na bazie cyklu Pieśń Lodu i Ognia Martina. I co widzę? Recenzja entuzjastyczna, na REBELu wpisy wręcz apologetyczne. No to ja kompletnie tego zachłyśnięcia nie podzielam. Mechanika wygląda na łatwą, książkę uwielbiam, podobnie serial ale wcale nie palę się do grania w tej rzeczywistości. Jakoś kompletnie mnie to nie ciągnie. Dlaczego? Nie można grać we wszystko co porwało mnie kiedyś podczas lektury, życia nie starczy. Poza tym gram już w rzeczywistości ubogiej w magię i zasiedlonej tylko przez ludzi – mowa o Conanie. Nie ma prostej, liniowej zależności między fascynacją książką a chęcią erpegowania w danym uniwersum. To samo odczuwałem w przypadku cykli Sapkowskiego (Narrenturm czy Wiedźmin). Martin pisze jak szatan, oderwać się odeń nie można, ale… kostek nie elektryzuje. Po prostu. Tu lepiej czuję prozę Howarda, jakoś łatwo znajduje przełożenie na system rpg. Cholera wie od czego to zależy.

Oto linka do owej recenzji:

http://www.rpg.polter.pl/A-Song-of-Ice-and-Fire-Roleplaying-Pocket-Edition-c22313

Informacje o mrufon

Ich komme aus Russland und liebe Kiefer.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Song of Ice and Fire

  1. Z jednej strony lubię jak mechanika wspiera świat, z drugiej – nie potrzebuję systemu po to aby pograć w jakimś uniwersum. W świecie martinowym chętnie pograłbym jeszcze kilka lat temu, z czasem jednak zapal przeszedł – ostygł. Moze dlatego, że tomy IV i V dużo słabsze od poprzednich, a czekać na nie trzeba było „lata świetlne”.

    W Wiedźmina grywałem swego czasu sporo, fajnie było, bo przynajmniej gracze znali uniwersum i nie trzeba im było podstaw tlumaczyć. W Narrenturum pograłbym chętnie choćby i dziś, bo i okres i region sobie cenię. Swego czasu miałem pomysl na zrobienie kampanii w świecie PLO… Ale to nie tak, ze jakies swiaty mnie krecą przy czytani, ale pograć bym nie chciał – po prostu życia za mało 🙂

    A tak na marginesie – dwie zmiany w tytule w stosunku do oryginału celowe?

  2. mrufon pisze:

    Song of Ice and Fire. Karp! Jest taka roślina – „Przytulia CZEPNA”. Chociaż się nie przytulasz… 🙂

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Illustration_Galium_aparine0.jpg&filetimestamp=20091211004427 Na górze jest siusiak z jajeczkami 🙂

  3. Jak to się nie przytulam? Chcesz spać ze mną w pokoju na wyjeździe? 😛

  4. mrufon pisze:

    Opowiadał mi Zydy, że całujesz przez sen…

  5. Tak, Zydy wspominał że pieszczotami nie takie rzeczy z niego wycisnąłeś 😛

  6. mrufon pisze:

    To był Barnaś! 😉

  7. smartfox pisze:

    Zaczynacie mnie przerażać. Jestem jeszcze dziewicą :D.

    A co do Narrenturm chętnie bym poprowadził coś w tym klimacie. Mam nawet pewien pomysł, ale przedstawię go na wyjeździe, może byście weszli w projekt. W każdym razie albo husyci, albo rozbicie dzielnicowe (generator kampanii).

  8. mrufon pisze:

    Rozbicie dzielnicowe brzmi nieźle.

  9. CieńZPrzeszłości pisze:

    Hola, hola – ale to że się samemu nie ma weny grać w system o literaturę oparty to nie jest powód żeby negatywnie ocenia podręcznik XD
    Negatywnie w takim przypadku należy ocenić własną chęć od gry, nie podręcznik, bo obiektywnie to podręcznik niczemu nie jest winien.

    Ja – choć nie zgadzam się z taką tezą – podejrzewam, że wiem skąd bierze się taka niechęć.

    A bierze się ona z tego, że trudno jest przebić mistrza – np. tworząc zajebistrzego bohatera gracza niż autor stworzył kreacje literackie albo zajebistrzy scenariusz niż fabułę – to taki wewnętrzny lęk przed porażką ja myślę – kiedy przychodzi się mierzyć z czymś ogromnym. 😉

  10. mrufon pisze:

    Nie u mnie.
    Aha – Shadow pisz pod swoim nickiem 🙂

  11. triki pisze:

    Długo zastanawiałem się czy napisać ten post.
    Jeżeli chodzi o SoI&F RPG to tylko pocket version, bo ta ma od razu wgraną korektę. Błędów mechaniczych i po prostu bugów jest tyle, że nie da się grać. Mechanika nie jest prosta i oprócz tworzenia rodów, średnio oddaje klimat świata Martina.

    Co do zasady, to jest zdanie erpegowca który uznaje GUPRS i BRP za relikt i raczej żart w graniu erpegowym w XXI wieku. Choć wiadomo, o gustach itd.

  12. CieńZPrzeszłości pisze:

    No przecież pisze (w pewnym sensie) – Shadow to Cień, co nie? 🙂

  13. mrufon pisze:

    A Ty się naucz w końcu telefon odbierać 😀

  14. Erpeg i opowiadanie to dwie różne sprawy. Scenariusz ma nakreślać ramy i być interaktywny, wszak na tym polega zabawa – element losowy i pomysły innych wspóltworzą całość. Opowiadanie z kolei to zamknieta całość, od A do Z, bez miejsca na przypadek. Zupełnie inaczej prowadzi się opowieść jak zna się wszystkie odpowiedzi i sploty zdarzeń – zatem nic dziwnego, że opowiadania lepiej sie czyta niż raporty z sesji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s