Sindbad

Ave!

Po pierwsze Sindbad dlatego, że ostatni kwartał spędziłem na wytężonym screeningu sieci (a zwłaszcza Drajw Sru) w poszukiwaniu ciekawych erpegów. Po drugie kalambur – „Bad Sin” bo zaniedbałem bloga, którego starałem się aktualizować przynajmniej dwa razy na tydzień. Wygląda jednak na to, że okres chaosu minął i nadchodzi małą stabilizacja. Bowiem po burzliwych negocjacjach w drużynie ustaliliśmy, że Conana będziemy grać na silniku Fate Core. Szukanie innej mechaniki nie ma chyba już sensu – FC jest jak dotąd najlepszy. A czytałem tego naprawdę dużo.

Classic K6 to ciekawa mechanika. Cechy opisane są pulą kości k6, im wyższa tym lepiej. Trudność testu określa wartość TN (3 dla trywialnych, 5 bardzo łatwe, 7 standard etc.). Rzucasz tyloma kościami jaką masz wartość danej umiejętności połączonej z atrybutem (np. 5D to rzut 5-ma szóstkami). I tyle. Zraził mniej jednak gąszcz modyfikatorów +2 -1 +3 -4, zupełnie jak w dedeku. Każda umiejka miała wybujałą tabelkę gdzie każda czynność była na różny sposób modyfikowana przez okoliczności. Nie wyglądało to dynamicznie. Porzuciłem k6. Z bardziej prospektywnych wymienię jeszcze tylko cztery – NOVUS, Shadow, Sword&Spell, Cortex i AFF (Advanced Fighting Fantasy).

Novus był bardzo prosty. Opracowany w stajni Firehawk Games rokował wyśmienicie. Mechanika oparta na testach 2k10nie może być skomplikowana. W pamięci pozostaje mi impresja fajnego tworzenia postaci. Niestety jak dochodzi się do sekcji Combat czar pryska. Cała masa manewrów, z których każdy ma określony koszt, do tego jak robisz to to ni e możesz już tamtego. Pula punktów na manewry jest skandalicznie niska – 5. Atak bronią dwuręczną kosztuje 5, PT 4, jednoręczną 3. Obrona minimalnie 3. W rundzie po zaatakowaniu nie ma już szans na aktywną obronę, a pasywna jest bardzo niska, każdy trafi. Druga sprawa – relatywnie wysoka ilość HP-ków. Trzeba kilka razy mocno uderzyć zawodnika by pozbawić go przytomności. Rozgorączkowany zadawałem pytania na forum FG ale odpowiedzi nie były satysfakcjonujące… Szkoda bo Novusem byłem dość mocno urzeczony.

Shadow, Sword & Spell. No to był dla mnie szok. Idealny niemal systemik do grania w klimacie sword&sorcery, do tego z własnym światem w klimacie barbarzyńskim właśnie. Mechanika to produkt własny stajni Rogue Games, a nazywa się wdzięcznie Twelve Degree, 12°. Testy wykonuje się dwiema dwunastkami. Rzuca się na sumę atrybutu i umiejętności sprzężonej, należy rzucić mniej lub równo TN. Atuty – klarowne i przyjemne tworzenie postaci, prosta walka, obrażenia zależne od degree of success (ilość oczek rzuconych poniżej TN). Super. Problem jednak zaczął się, gdy dostałem do łap bestiariusz zatytułowany „Threats”. Sposób naliczania obrażeń zadawanych przez monstery od klarowności jednak odbiega wyjątkowo dalece. Dziś jestem na etapie wyjaśniania tej kwestii na forum SS&S. Powoli się rozjaśnia ale czekam jeszcze na post samego bossa od gry, bo na razie jacyś najemnicy odpisują i to średnio kompetentni 🙂 Jeśli wszystko się wyjaśni to SS&S doczeka jeszcze się zwiększonej uwagi i lądowania na tzw. „tapecie” w naszym teamie.

Cortex. Bomba, przegrał tylko dlatego, że pojawił się FATE. Na Corteksie też nie ma jeszcze krzyżyka. Mamy tu w mechanice do czynienia z progresją cech na kształt drabiny. Najniższa ma wartość k2, potem przez k4, k6, k8, k10, k12 do k12+2 i k12+4. Średnia dla ludzia to k6, maksymalna k12. Drabinka dotyczy zarówno atrybutów jak i umiejek. Test wykonuje się na sumę atr i um przeciw TN danej czynności (w przypadku walki będzie to obrona przeciwnika). Proste jak poseł Żalek. Obrażenia dzielą się na Stuns i Wounds. Przekroczenie żywotności samymi Stunami to strata przytomności, Woundami – śmierć. W ogóle polecam system walki i ran Cortexa bo jest ciekawy. System nie ma zasadniczych wad, odpadł jak wspomniałem w starciu z gigantem – FATE.

AFF2 – nowa wersja starego hicioru z lat 80-tych, Fighting Fantasy. Ukazało się wtedy kilka podręczników źródłowych i z 50 zeszytów ze scenariuszami. Niezły dorobek. Notabene zmontowane to przez Iana Livingstone’a i Steve’a Jacksona. Nie trzeba panów szerzej przedstawiać. Dzieło kontynuuje Graham Bottley ze stajni Arion Games. Kupiłem podstawkę i dodatek z opisem świata i powiem szczerze, że będę w to grał. To czysty fantaziak z elfami i krasnalami i dość standardowym światem. Urok polega na dobrym opisaniu, wsparciu scenariuszami i kampaniami i prostej mechanice. Rdzeń to testy 2k6, należy zmieścić się w sumie atrybutu i umiejki (jak cholera w niemal każdym systemie obecnie :)). Postać ma 4 cechy – SKILL, STAMINA. LUCK i MAGIC. Skill odzwierciedla predyspozycje manualne, zręczność, ale i wykształcenie, szeroki parametr klasyfikujący ogólny potencjał zawodnika. STAMINA to żywotność i tyle. LUCK – no tu jest nieźle. LUCK to coś w stylu fuksów z Sewydżów czy punktów heroizmu z Barbarians of Lemuria. Odzwierciedla farta bohatera, to jak jest umiłowany przez bogów. Jeśli masz uniknąć pułapki rzuca się na LUCK, zmniejszenie efektów wrogiej magii – LUCK. Niestety pula jest skończona. KAŻDE UŻYCIE to zmniejszenie wartości szczęścia o 1 punkt. Po scenariuszu pula się naturalnie regeneruje. Standardowo LUCK wynosi 7-12. To jednak nie oznacza, że ma się 12 fuksów, o nie! By sprawdzić czy zadziała rzuca się 2k6, jeśli zmieścisz się w AKTUALNEJ wartości – zdałeś. KAŻDE użycie zmniejsza LUCKa o 1 punkt – nawet nieudane. Więc po pewnym czasie w walce z magiem i szkieletami, eksploracji pułapek itp. może się okazać, że masz LUCKa 4 mimo, iż nie użyłeś ani jednego punktu na modłę Sewydżową. Po szczegóły tego fajnego parametru odsyłam do podstawki. Sama walka przebiega też ciekawie – przeciwnicy rzucają na sumę 2k6+SKILL+SPECIAL SKILL (Sword np.). i który uzyska wyższą sumę trafia i zadaje rany. Nie ma testów obrony, po prostu wyższa suma daje przewagę w danej rundzie skutkując ranami. Uproszczenie niezłe moim zdaniem. By sprawdzić jakie zadało sięrany też rzuca się k6 – i rezultat odczytuje z tabeleczki dla każdej broni. Miecz ma taką:

1 2 3 4 5 6 7

2 3 3 3 3 4 5

Czyli rzucając 4 zadajesz 3 rany. Skąd owe 7? Otóż niektóre specjale i talenty pozwalają dodać 1 punkt przy odczytywaniu wyniku z tabeli obrażeń. Podobna tabela jest dla pancerzy. Leather cuirass:

1 2 3 4 5 6

0 0 0 1 1 2

Proste. Przy teście w walce wystarczy rzucić 2k6 na atak, do tego k6 w innym kolorze na ewentualność ran i k6 na pancerz. Rzucamy 4k6 i mamy jednym rzutem opędzlowaną cała rundę – trafienie, obrażenia i wyparowania. Cool.

Nic nie mogę zarzucić magii. Jest magia Wizardów – czerpiąca energię z potencjału maga – MAGICx2 to potencjał magiczny. Magia Sorcery czerpie ze STAMINY maga. Jest jeszcze DIVINE MAGIC i Magia Prosta – takie sztuczki jak zapalanie ognia czy światło i szereg innych. Formuł jest całkiem sporo jak na niedużą objętość podstawki (200 stronic).

Na dzień dzisiejszy jest kilka fajowych dodatków, które niedługo będą ozdabiać moją gnącą się już półkę 🙂

Na koniec wypadałoby wspomnieć króciutko o zwycięzcy mechanicznego turnieju – FATE CORE. Szczerze mówić to nie moje odkrycie tylko Aravena. Ja w swoich poszukiwaniach ostentacyjnie pominąłem Fejta bo Fjudż nie wywarł na mnie dobrego wrażenia a FATE to pochodna… Bleble. I tak się przejechałem na powierzchownej ocenie mechaniki. Araven poprowadził Conana na Fejcie i kopary nam opadły. Bajeczne tworzenie postaci, świetna walka, system ran po prostu powalający. Poezja. Dziś odbieram z drukarni zbindowany wydruk i siadam do szczegółowej lektury 310 stron podstawki 🙂

Informacje o mrufon

Ich komme aus Russland und liebe Kiefer.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Sindbad

  1. Avaron pisze:

    Widze, ze mamy podobne spostrzezenia. Od dawna robilem podchody pod Fate, ale ostatecznie wybieralismy cos bardziej tradycyjnego. Po ostatnich doswiadczeniach z Legend, dochodze do wniosku, ze pora wlasnie na cos tak lekkiego i nie wymagajacego jak Fate wlasnie. To pasuje do naszego, dosc luznego stylu gry, bardziej niz rygorystyczne i mocno skodyfikowane mechaniki.

    A z wydrukiem poczekam na wersje polska, ktora się wlasnie tworzy. Moze wersje przyspieszona drukne w miedzyczasie 😉

    • mrufon pisze:

      Po polsku będzie wersja uproszczona, około 50-stronicowa. Cały Fate Core ma 310 stronic 🙂 Niemniej dobre i to.
      No właśnie – a jak wrażenia z LEGEND?

      • Avaron pisze:

        Widzialem, ze zbiera się ekipa do tlumaczenia pod wodza pana Wrzesnia, ktory odpowiada za przetlumaczenia wersji demo. Wierze w nich 😉

        A co do Legendy, to niestety wykrzacza się na walkach, w ktorych uczestniczy wiecej niz 5 uczestnikow. Wiecej szczegolow mozesz przeczytac u nas 😉

  2. triki pisze:

    Od zachwytu nad BRP do Fate. 20 lat granie w RPGie w pigułce.

  3. Avaron pisze:

    Co ciekawe większość znajomych z podobnym stażem i zainteresowaniami przechodzi bardzo podobną drogę. Przy czym np. mój zachwyt nad BRP w żaden sposób nie osłabł. To jak w starym i dobrym małżeństwie, z czasem widzi się czyjeś wady, ale jest się je w stanie wybaczyć bo zalety są nie do przecenienia 🙂

  4. mrufon pisze:

    Można jednocześnie lubić złożone mechaniki jak BRP i proste jak FATE. Jak z muzą – są nastroje na Slayera i na Grechutę.
    Avaron – na bloga zerknę chętnie. Na marginesie Twój nick przypomina mi o pracy – to nazwa leku na cukrzycę :))

  5. Avaron pisze:

    Wszystko zależy od settingu i aktualnych zapatrywań graczy i prowadzącego.

    A co do nicku to takiego! Zacząłem tego nicku używać coś koło 2003 – 2004 roku, na shardzie Ultimy Online, dopiero potem w googlu zaczęły wyskakiwać informacje o leku. Czyli byłem pierwszy 🙂

  6. mrufon pisze:

    Kanalie z koncernu ukradły Ci nick! Stać ich na zapłacenie za prawa autorskie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s