AD&D 2nd edition

Ave!

Nie zamierzam kupić roweru Wigry 3 ani rzutnika Ania do bajek, nie pożądam Frani tudzież dekatyzowanych dżinów. Jest coś innego z mniej więcej tego okresu co mnie intryguje i inspiruje. Tym czymś jest AD&D druga edycja. Dawno temu gdy we Wrocławiu rządzili jeszcze Czesi kupiłem Podręcznik Gracza w składnicy harcerskiej na Kuźniczej (dziś niestety nie istniejącej, signum temporis). Z wypiekami pobiegłem do akademola by oddać się lekturze. Pamiętam, że nawet podobało mi się, choć niestety nic z tego nie wynikło prospektywnego bo wtenczas opętany byłem Kryształami Czasu. To gigantyczny błąd, niestety tych lat zainwestowanych w KC nikt mi nie zwróci. Temat addeka zatonął w Jeziorze Dan-Ugar, nawet nie kupiłem kolejnych podów, które ukazały się po polsku. Potem nastała era d&d, która też się śliznęła po moich butach, bo dalej tkwiłem w objęciach Orchii.  Na warhammera narzekałem, d&d był be – taka była skala zaślepienia kacetami. To mój największy erpegowy błąd, bo mogłem grać w GURPSa, Warhammera, Addeka.

Przyszła pora by te zaniedbanie naprawić. Przestanę chyba narzekać na szybki wzrost HP-ków, na dystans między zaawansowaną postacią a greenhorn’em. I tak przy naszej częstotliwości grania (raz na miesiąc) nie ma szans na wspięcie się na poziom epicki, poza tym gramy na GURPSie, Fejcie, Novusie, Sewydżach. W addeku urzekała mnie zawsze bardzo obszerna pula czarów i jakiś lawendowy powiem retro, przyjemny choć jeszcze się nie skrapiam lawendą, a i pod kołdrą nie mam poduszeczek z kwiatem 🙂

Co tam TRAKO, co tam d20 i gargantuiczny bestiariusz, smagam sztywne zasady dotyczące awansu i charakterów! Dobra zabawa gwarantowana przez stajnię TSR, przez TMsemic już mniej 😉

W co? Forgotteny mnie nie kręcą, za duży świat. Dark Suna wziął na siebie KFC, Dragonlance poprowadzi Kevin. Arabskie klimaty mnie nie kręcą, więc padnie na Grejhołka. Prosty, znany z książek i  scenarów pisanych do d&d 3 edycji. Są gobasy, demony, trupy i źli bogowie – więcej nie trzeba. Jest i potężne zaplecze w postaci mnóstwa dodatków i gotowych kampanii. Gracze będą (chyba) zadowoleni 🙂

 

Informacje o mrufon

Ich komme aus Russland und liebe Kiefer.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „AD&D 2nd edition

  1. karprpg pisze:

    Mruf, jak nic za niedługi czas (powiedzmy jakiś tuzin lat) czekają na Ciebie „indiansy”. Będzie idealnie, za każdym razem nowa mechanika, albo i dwie, a gracze nawet nie będą się łudzili, że powąchają 5 level 🙂

  2. mrufon pisze:

    Trudno, już z tym nie walczę 🙂

  3. Yarivandel pisze:

    Zawsze zwracam uwagę, jak ktoś pisze o 2e bo to moje ulubione terytorium 🙂

    No właśnie. AD&D2e trzeba po prostu polubić taką jaka jest, a nie narzekać że nie jest GRUPSem, WFRP czy inszym systemem. AD&D ma swój klimat i rzesze zwolenników-sentymentalistów, którzy uważają ją za ostatnią dobrą odsłonę D&D. Ja swoją przygodę zacząłem od 2e własnie na podręcznikach sprowadzonych z USA w 1992 i dlatego KC, WFRP, Oko Yrrhedesa były dla mnie już czymś nowym i alternatywnym, a nie podstawą.
    Jakbyś chciał pogadać czy poradzić się w temacie AD&D to służę pomocą.

    Greyhawk fajny jest, chociaż świat równie duży jak Faerun. Niestety nigdy nie grałem, bo zaczynałęm w czasach kiedy podstawowym settingiem dla AD&D był już FR.

    Przy okazji zapraszam na bloga, którego prowadzę głównie o AD&D2e (tak jakoś wyszło).

    http://yarivandelswondrousjourneys.blogspot.com/

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s