Conan część 3

Ave!

14-16 XI znów zjechaliśmy na łikend by połupać w erpegi. Niestety jak ostatnio nie mogłem zacząć z wszystkimi w piątek wieczorem – dojechałem około 17 w sobotę. Tym razem gościny udzielił nam Biały Dom w Luboradzu niedaleko Jawora. W piątek ekipa w składzie Kevin (MG), KFC i Araven łupała w Achtung Cthulhu! Scenariusz skończył się w sobotę tragicznie – rozstrzelaniem przez kolegów dziadka naszego premiera. Szczegółów nie znam, pewnie jednak coś zlamili skoro Kev nie miał litości.

Dla mnie istotny był Conan na silniku GURPSa, którego miałem poprowadzić zaraz po przyjeździe. Tak też się stało. Epizod w Messantii zakwitł tak, że przerodził się w pełnowymiarowy scenariusz na jedną sesję. Ciągu scenariuszy zapoczątkowanych wyprawą do Shemu nie udało się jednak zakończyć, bo nie stało czasu, no i powód drugi – zapomniałem zeszytu z notatkami odnoszącymi się do ostatniego wątku. Tym samym na kolejnym wyjeździe będziemy (mam nadzieję) finiszować rejsem na tajemniczą Karandę i eksploracją wyspy.

Akcja zaczęła się od prób odnalezienia kapitana „Strzelca”, z którym patrycjusz Erideus popłynął przed paroma laty w poszukiwaniu ruin starożytnej Karandy. Tylko Mitrades (ów kapitan) potrafi odnaleźć ową wyspę, więc drużyna solidnie zabrała się do skanowania karczem w Messantii. Niestety trwało to trochę, bo okazało się, że imię Mitrades jest dość popularne – namierzyli więc zmarłego majtka z okrętu wojennego i „króla cebuli”. Wytrwałość i odporność na porażki zaprowadziła ich jednak do tego właściwego nosiciela – kapitana wzmiankowanego statku. Okazało się, że mieszka on na wysepce oddalonej o parę mil od portu – na tzw. „Klamerce” (od kształtu). Opłacili rybaków, którzy ich tam zawieźli. Podczas poszukiwań Mitradesa zorientowali się, że są obserwowani przez dziwnego osobnika, odzianego pospolicie w szarą tunikę, ale z owiniętą czerwoną chustą szyją.

Mitrades początkowo potraktował BG obcesowo, wziął ich za kogoś innego zrzucając z pochylni na swej wyspie kilka głazów i miotając ostrzegawcze obelgi. W końcu jednak wyjaśniono nieporozumienie i drużyna spoczęła w ogrodzie właściciela wysepki, gdzie wyłuszczyli zaskoczonemu M z czym przypływają. Po długiej rozmowie zgodził się popłynąć na wyspę pod trzema warunkami – okręt zostanie dobrze wyposażony na długi rejs, sam M dostanie sowitą zapłatę i… zostanie rozwiązany problem, który ostatnio uwięził go na wyspie. BG przystali na wszystko wstępnie, zastrzegając, że kwoty muszą przedstawić zainteresowanym sponsorom, pro forma.

Co to za problem? Patrycjusz Morennus, właściciel kilku karak upatrzył sobie statek Mitradesa. Chciał go odkupić, ale właściciel był nieugięty – wszak „Strzelec” to jego jedyne źródło utrzymania. Grzecznie się rozstali ale po połowie roku gdy sprawa przycichła Morennus najął lokalnego cyngla, niegdyś marynarza – Chibrasa, który miał za wszelką cenę wydobyć akt własności statku. Zrobił to co potrafił – usiłował porwać jego syna, gdy wracał od guwernanta do portu, gdzie czekał ojciec. Ochroniarze udaremnili porwanie ale groza zaczęła narastać, wraz z kolejnymi groźbami. Mitrades ma szczęście mieszkać na niedostępnej wyspie więc zaszył się tam zwiększając ochronę o kilku marynarzy ze „Strzelca”. Reszta pilnowała statku w porcie. BG zaczęli taniec z łotrzykiem i jego chłopakami. W końcu namierzyli go i niezwykle brutalną akcją w kamienicy w zaułku zarżnęli wszystkich bez wyjątku. Nim zabili ostatniego zadali po swojemu kilka uprzejmych pytań. Tak poznali miano zleceniodawcy. Załatwienie podwykonawcy nie rozwiązywało problemów Mitradesa, więc musieli się spiąć i uziemić bogatego Morennusa, otaczającego się hordami bandziorów. Na domiar złego w międzyczasie porwany został dzieciak Mitradesa, uprowadzono go z wyspy. Zła krew przelała czarę.

W domu nie było szansy dostać szubrawca, więc namierzyli go w magazynie portowym. Jak SWAT wtargnęli przez lufciki do wnętrza, od zewnątrz jeden odciągnął uwagę strażników. Reszta jest milczeniem.

W ten sposób dochodzimy do ostatniego epizodu – rejsu do starożytnej Karandy. Raport  tego wydarzenia w odpowiednim czasie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Popijam Yerbę by mieć siłę użerać się z graczami 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Araven, KFC i Kevin – zawsze grzeczni i uczesani

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I co ja mam z wami zrobić?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Siodłam lightning bolta 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ktulu wiecznie żywy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W zaułku na końcu stoczono śmiertelną walkę z siłami ciemności, których uosobieniem był Chibras i jego szelmy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Osłonka MG i mata do gry – czego więcej potrzeba?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Team z innej perspektywy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To o tym śpiewał Michael Jackson „This is it”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A tu nasz dopalacz – YERBA MATE

Informacje o mrufon

Ich komme aus Russland und liebe Kiefer.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Conan część 3

  1. smartfox pisze:

    Sesja pełna akcji?

  2. Araven pisze:

    Opisy ciekawe, ale sama przygoda była bardzo liniowa. Brak możliwości jakichś działań alternatywnych. Walki w Gurps okazały się bardzo heroiczne, jak w żadnym systemie. Kilkunastu porąbanych wrogów i jedno draśniecie zaliczyłem za jeden punkt. Strasznie niezbalansowana ta mechanika Gurpsa. Może w finale coś się zmieni.

  3. smartfox pisze:

    O, a myślałem, że mecha GURPSowa mniej heroiczna jest. Ale w Conanie to chyba dobrze, że rąbiecie watahy przeciwników w dzwona?

  4. mrufon pisze:

    Dobre statsy defensywne mają to i rąbanina póki co bezkarna 🙂

  5. KFC pisze:

    A poza tym rąbiemy leszczy portowych a nie mega Behemoty i Czempionów gladiatorów.. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s