KRYPTA

Ave!

Nadejszła wiekopomna chwila – wreszcie udało się wrzucić sesję Kryształów Czasu na długo przeze mnie oczekiwanym silniku OpenQuesta 2. W agroturystyce Biały Dom w Luboradzu koło Jawora stawili się w sobotę: mua, Kevin i KFC. Mi jako wprowadzającemu engine OQ przypadła rola prowadzenia. Startowi bohaterowie nie są herosami więc na początek przygotowałem lekką wprawkę, mały rozruch by BG zyskali kilka IP (Improvement Points).

Scenariusz pod tytułem „Krypta” osadzony został w Get-warr-garze i jego okolicach. BG po zakupach ekwipunku wyjściowego mieli tylko po kilka sztuk płótna w kieszeniach 🙂 więc zaraz odpowiedzieli na zew przygody, kiedy się już stał słyszalny. Najpierw jednak coś o personaliach. Kevin wziął człowieka-czarodzieja o imieniu Girion. Giriona wyposażył obficie w czary, jako że skorzystał z opcji polegającej na częściowej rezygnacji z punktów na umiejki bojowe na rzecz większej ilości MP (Magnitude Points) na czary. Zamiast więc 50% do rozdziału na Brawling, Close Combat i Range dostał 30%, ale standardowych 6 MP zastąpiło lepiej brzmiących 9. KFC postanowił z kolei wcielić się w rolę assassina, też człowieka. Imię – Eryk. Niewysoki, ale diablo zręczny i dobrze rokujący w Close Combat stanowił zbrojne ramię tej minidrużyny. Dość burkliwej i nieuczesanej bo CHA obu panów nie urywała dupy 🙂

Pierwsze zlecenie przyszło od el Nargila – półorka, który opiekował się Erykiem w czasie jego killerczego terminowania. Do Nargila zgłosił się z kolei el Khazar, kapłan Dagonina Białego ze świątyni leżącej kilka dni od Get-warr-garu. Jako początkujący kleryk też dostał swoje pierwsze zadanie od hierarchii świątynnej – odzyskać cenny przedmiot zrabowany niegdyś z tejże świątyni przez tana Carcharisa – Czarnego Rycerza na usługach świątyni Morglitha z GWG. Ustalono, że przedmiot (złoty pierścień ze szmaragdowym okiem, magiczny naturalnie) znajduje się w krypcie grobowej Carcharisa, która mieści się w Rozszczepionych Górach, cirka 2 dni drogi na południowy-wschód od miasta. Wcześniej Khazar zwerbował do tego zadania pewnego siebie elfiego maga, który deklarował, że sam wydobędzie cenny drobiazg. Niestety minęły 3 tygodnie a śladów po elfie czy informacji odeń nie ma. Naglony kurczącym się budżetem na zadanie Khazar postanawia wynająć ponownie, tym razem jednak grupę awanturników. Zaproponował podczas spotkania w knajpie po 50ss na głowę, z czego od razu w ramach zaliczki na poczet zakupów po 10. Drużyna głodna zgodziła się bez wahania (mag nie był na spotkaniu, kiedy wrócił z niego Eryk to spotkał go zarzut: „o nie, czuć od ciebie kiełbasę”. Hehe.

No i rano poszli przez rolling hills w kierunku gór. Najpierw jednak zawitali do osady handlowej Torn-kir, leżącej bardzo blisko rzeczonych gór. Tam bardzo dyskretnie rozpytywali o elfa nie informując nikogo dokąd się zamierzają wyprawić. Mieli szczęście bo tylko na to czekałem. Chciałem ich poszczuć orkami z miejscowego garnizonu, którego komendant był wyznawcą boga śmierci i martwiaków – Morglitha. Dowiedzieli się, że elf tu był, odszedł jednak w nieznanym kierunku. Tyle. Poznali też lokalne plotki o atakujących stada owiec gryfach (zeszły tu głębiej z gór) i goblinach, które ponoć wróciły po zniszczeniu ich osady przed kilkunastoma laty. Przed miesiącem znaleziono też zwłoki młodzika odartego z szat, który z poderżniętym gardłem „czaił” się gdzieś w krzakach porzucony przez mordercę. Tak próbowano ostrzec BG przed dalszym marszem przez górską przełęcz. Zasugerowano też najęcie przewodnika, żyjącego pod miastem myśliwego Rendella. Skorzystali z rady i udali się milę za miasto, gdzie w dużym zagajniku znajdowała się chata Rendella. I nie tylko jego – za towarzystwo miał 2 oswojone wargi, które poszarpane przez orły znalazł jak miały jeszcze 2k10 cm. Za 10 ss dał się namówić mimo ostatniej aktywności drapieżców w okolicy, jednak z zastrzeżeniem, że tylko ich doprowadzi do krypty – nie ma mowy o plądrowaniu grobowców. To świętokradztwo, zemsta bogów i takie tam.

Po dniu marszu ciasnymi półkami w górach, wąskimi szczelinami, dotarli wreszcie do kotlinki, w której znajdowała się krypta. Po drodze mieli kilka sygnałów, że ktoś ich obserwuje (obsypujące się kamienie, migające jak stroboskop sylwetki). Do kotlinki prowadziło tylko jedno wejście. Kamienne dwuskrzydłowe drzwi do krypty ujrzeli naprzeciwko wejścia, w skale 2 metry nad ziemią. Prowadziły tam wykute w skale stopnie. No i zaczęło się. Gobliny, które szły za nimi od paru godzin wreszcie zdecydowały się na atak. Ze ścian zsunęło się ich kilkunastu, co umożliwiło stoczenie epickiej bitwy. Pochlastani (Kevin pechowiec oberwał 3 krytyki, szczęśliwie jednak dzięki niskim ranom zadawanym przez gobasy przetrwał, choć blisko było) okrutnie, zziajani po kilkuminutowym boju zalegli na kamolach do leczenia.

Magiczne plomby na drzwiach były złamane – widać elf tu był. Wniknęli do mrocznego korytarza, który po 20 metrach skończył się w niedużej komnacie urwiskiem. Ciągu dalszego nie było widać z powodu niewystarczającego zasięgu latarni drużyny. Po dość długim i mozolnym przeszukiwaniu odnaleźli osadzoną w ścianie czaszeczkę, płaską i dobrze dopasowaną, przez co była słabo widoczna. Wciśnięcie uruchomiło coś – to coś to najpierw dźwięk trących o siebie bloków kamienia, po czym na lewej ścianie ujrzeli bloki półmetrowe wysunięte jak schodki, wiodące gdzieś w głąb mroku nad ziejącą przepaścią (przepaść potwierdzona kamyczkiem). Mechanizm spustowy uruchomił też schodki prowadzące do drugiego wejścia, jednak to było niewidoczne, bo znajdowało się dokładnie pod urwiskiem, 3 metry niżej. BG poszli więc schodkami w ścianie, roboczo określę je „fałszywymi”. Wiodły do komnaty gdzie pochowano jakiegoś świątynnego akolitę, mało ważnego. Zmyłka, choć po drodze niemal zginęli w najeżonej kolcami zapadni. Końcowa komnata to katafalk z trumną, 4 posągi gargulców w narożach komnaty. Tyle, niczego nie znaleźli, ani broni ani pancerza, skarbów. Zmumifikowane zwłoki były za małe i zbyt delikatne by należały do budzącego grozę tana Carcharisa. Miały tylko srebrny pierścień z nefrytem, niemagiczny. BG uznali to za ściemę, szukali wejścia do właściwej tomby, jednak bezskutecznie. Tymczasem schodki się schowały, bo mechanizm sprężynowy działał przez 5 minut. Szczęśliwie spust był i w korytarzu, w którym zostali zamknięci. Wcisnęli bliźniaczą czaszeczkę i schodki ujawniły się ponownie. Wrócili do sali z urwiskiem, gdzie znów dość długo szukali (latarnia na linie opuszczana w dół tu i tam). W końcu metoda na latarnię ukazała wejście do drugiego tunelu. Zeszli tam po schodkach, tzn. najpierw zszedł Eryk. Doszedł po kilkunastu metrach korytarza do kolejnego pomieszczenia. Tu w niszach wykutych w ścianach po obu stronach ujrzał stojące nieruchomo szkielety. Kiedy wlazł do środka to niestety zapomniał o standardowym przepatrzeniu podłogi i wdepnął na płytkę aktywującą pułapkę. Krata podwieszona w prowadnicach u wejścia i wyjścia z komnaty zaczęła się zsuwać. Test Atletyki pozwolił wydostać się do korytarza. W dobrym momencie bo z nisz wylazły szkielety z tasakami i tarczami. Ze wsparciem maga, trochę zza kraty, trochę po podniesieniu jej, rozprawił się z martwiakami. Ostatnia komnata w kompleksie czekała na nich kilkanaście metrów dalej. Co w niej ujrzeli? Zaraz przy wejściu zwłoki elfa, z wbitym w brzuch sztyletem. Jego własnym co ujawniło sprytne dochodzenie graczy. Na ścianie naprzeciwko wejścia w niszach zasłoniętych litymi taflami szkła ujrzeli szkielet wielkiego konia w kropierzu cokolwiek zetlałym i zwłoki rycerza w zbroi, z mieczem obok. Mag wszedł do środka. No i wtedy zauważył na ziemi pentagram. poczuł chłód, nad pentagramem zaczęła formować się smużka dymu przybierająca w końcu kształt potężnego męża. Widmowa sylwetka naturalnie, z ektoplazmy. Mag poczuł napierający umysł i pierwsza w historii OQ walka psychiczna stała się faktem. Kevin z bardzo wysokim Persistence (58%) łatwo oparł się próbie dominacji. Duch krypty, który wcześniej skłonił elfa do samobójstwa znikł. No to mając wolną drogę BG łomem (Eryk pamiętał o takim detalu, chwali się) rozwalili taflę wyłuskując rycerza, potem konia. Przetrzepali dokładnie szczątki znajdując miecz w doskonałym stanie (podejrzenie magiczności się pojawiło), opisany przez Khazara pierścień i… klucz. Och ile czasu usiłowali dopasować go do czegokolwiek! He, nawet wrócili do fałszywej krypty i nic. Nieudane testy Perception w komnacie ze zwłokami rycerza niestety nie ujawniły malutkiego otworku na klucz, gdzie ukryty był miniskarbczyk Carcharisa. Trudno.

Długo zmitrężyli w krypcie, więc po wyjściu Rendella już nie było. Wrócili jednak nie niepokojeni do GWG, gdzie spotkali się z knajpie z Khazarem. Pieniądze dostali i… środek nasenny w winie. Obudzili się bez kasy i pierścienia, lecz zachowali resztę bo gospodzie Khazar nie odważył się ich doszczętnie złupić.

Kim był Khazar? Na pewno nie kapłanem Dagonina. Kapłana Dagonina zabił po wspólnym podróżowaniu traktem. Poznał jego opowieść, zarżnął (to te zwłoki przy Torn-kir w krzakach) i podszył się chcąc niewielkim nakładem zdobyć to, co prawdopodobnie pochowano z ciałem Carcharisa.

I tyle. Nagroda 4 IP zamieniona została z konieczności na 3. To jednak i tak niemało za prosty scenar. Gracze i tak mają kłopoty bo nie mają dosłownie nawet lead coinsa.

Ja jestem zadowolony z otwarcia KC i OQ2 przy okazji. Relację o aspekt „videre” uzupełnię wieczorem jak dorwę się do lapa ze zdjęciami.

Pochwalony!

Tworzenie postaci to działanie wywołujące zmarszczki na obliczach graczy 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Yerba, wóda, karty postaci i świeczki – czytaj – RAJ

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pochylam się nad problemem z Yerbą w garści a Konrad mieli pokrakę

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kontemplacja mapy Orcusa Wielkiego

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na macie narysowana kotlinka, w której BG stoczyli straszliwą walkę z siłami Ciemności, których uosobieniem były gobliny

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Informacje o mrufon

Ich komme aus Russland und liebe Kiefer.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s